zagrożenia w sieci

Każdy internauta codziennie przegląda niezliczone zasoby globalnej sieci. Wizytówki firmowe, portale, gazety elektroniczne, pliki, aplikacje – wszystko to można znaleźć w internecie, przeważnie za darmo. Część oprogramowania też stamtąd ściąga i instaluje na różnie zabezpieczonym sprzęcie. A przecież internet to cała masa zagrożeń. Wirusy, trojany, spyware, bomby logiczne, hoaxy i różnego rodzaju metody na podszywanie się pod oryginalne strony internetowe, często bardzo poważnych firm lub instytucji, a w szczególności banków.

Pojęcie wirusa komputerowego pojawiło się mniej więcej w latach 60-70 ubiegłego stulecia. Z powodu znikomej ilości komputerów i kadry inżynierskiej na nich pracujących były bardziej ciekawostką niż zagrożeniem. Dzisiaj w połączeniu z wieloma technikami socjologicznymi i spamem są ogromnym zagrożeniem dla bezpieczeństwa pojedynczego użytkownika, korporacji czy nawet państwa.  Więcej o tego typu zagrożeniach można poczytać na stronach: wikipedii, Kaspersky i Viruslist – godne polecenia – istna kopalnia wiedzy.

Wracając do samych zagrożeń, można zachować minimum ostrożności, żeby nie narobić sobie albo firmie kłopotów. Przed samymi wirusami (szczególnie pracując na oprogramowaniu, które nie wymaga wpisywania hasła admina przy instalowaniu czegokolwiek, np. domowe wersje Microsoft Windows) ciężko się zabezpieczyć bez sensownego oprogramowania antywirusowego. Na szczęście można znaleźć (do domowych zastosowań) darmowe aplikacje lub w miarę systematycznie korzystać ze skanerów online (najlepiej różnych firm naprzemiennie).
Przychodzące maile należy analizować pod kątem tytułów i treści. Często jasno widać, że V.I.A.G.R.A. w środku to nie życzenia od nikogo znajomego, a FREE SEX raczej nie jest zaproszeniem na spotkanie od koleżanki ze studiów. Lepiej takie wiadomości od razu kasować, gdyż często zawierają zainfekowane treści, albo pobierają niepożądane oprogramowanie przy okazji wyświetlania grafik lub uruchamiania apletów activeX, etc.

To samo dotyczy treści przez nas nieznanych. Mając konto w banku wiem, że tylko raz w miesiącu przychodzi do mnie zestawienie operacji na rachunku. Jeśli pojawia się mail z prośbą o zalogowanie, albo weryfikację danych – nie klikam w link w mailu. Wchodzę osobno na stronę banku i loguję się stamtąd. Mam pewność, że nie zostanę przekierowany na witrynę niewiadomego pochodzenia, a mającą tylko jedną wspólną cechę z moim bankiem – wygląd. Reszta to próby wyłudzenia jakiś informacji. Kolejnym przypadkiem są maile oszukujące treścią. Informacja, że należy sprawdzić status paczki jakiegoś przewoźnika (gdzie paczka nie była zamawiana), to prawie na pewno jakaś pułapka. Wystarczy ściągnąć jakieś niepewne oprogramowanie i uruchomić – prawie od razu pojawi się wiele problemów.
Oprogramowanie to osobna działka – często przestępczego – biznesu w sieci. Wiele instalowanych programów pochodzi z niepewnych źródeł, a przecież prawie każdy jest na oficjalnej stronie producenta. Ściągając z niej mamy względną pewność „czystości” plików. Gdy już te pliki są przeskanowane programem antywirusowym i niezainfekowane, to pojawia się kolejny problem – część z nich zawiera w sobie dodatkowe aplikacje „pomagające” w pracy z komputerem. Zwykle jednak zaśmiecają system operacyjny dodatkowymi reklamami, sprawdzają aktywność użytkownika lub bezczelnie wysyłają do twórcy informacje zawarte w komputerze o właścicielu.

Oczywiście nie należy wpadać w skrajności i panicznie bać się wchodzić na jakąkolwiek stronę, albo instalować program. Nie po to powstały wszystkie te często wspaniałe narzędzia, żeby popadać w paranoje i z nich nie korzystać. Należy być jednak świadomym użytkownikiem komputera i nie dać się złapać w pułapki, które czasem pojawiają się na naszej drodze:)

podziel się ze znajomymi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *