sprzedawca – niepoprawny optymista

Do tytułowego wniosku doszedłem już dość dawno, ale przy okazji wpisu salesguru.pl – o noworocznych planach i sprzedaży postanowiłem się rozwinąć. Artur w swoim wpisie namawia do bycia konsekwentnym w realizacji celu niezależnie od tego jak wychodzą próby (szczególnie na początku kariery sprzedażowej). Zgadzam się – myślę, że większość z nas ma predyspozycje do bycia sprzedawcą i jest tylko kwestią czasu i ilości prób, aż zainteresowani osiągną swój cel – oczywiście: bycia najlepszym sprzedawcą!.

Pewnie to kwestia podejścia do nomenklatury, ale chyba bardziej lubię określanie siebie niepoprawnym optymistą. Nie każda sprzedaż mi się udaje i nie wszystkie działania przynoszą pożądany skutek (choć systematycznie ten współczynnik śrubuję). Sprzedaż ma bardzo ważną cechę – współpracę z klientem. Wiele jego działań i decyzji jest zależnych od niego samego. Choćbyśmy byli najlepszymi sprzedawcami, to nigdy nie podejmiemy decyzji za klienta. Nawet jeśli trafimy na takiego, który pozwoli nam wybrać najlepszą ofertę, który zgodzi się z każdym naszym słowem – i tak to ON powie: OK, kupuję to. Albo bez słowa zakończy rozmowę i wyjdzie – bo taki ma kaprys (choć to lekko niepoważne).

Czy chwile, gdy klient rezygnuje, zmniejsza zamówienie lub przeciąga decyzję traktuję jako porażkę? Absolutnie nie. Uśmiecham się i dalej o tego klienta dbam. Jeśli to możliwe, to próbuję dociec przyczyn takiego zachowania (wtedy zdarza się, że klient zmienia zdanie). Może chwilowo ma jakieś problemy lub inne istotne wydatki. Gdy okazuje się, że jednak z tym klientem sprzedaży nie będzie, to odpuszczam. W międzyczasie analizuję sytuację dlaczego sprzedaż nie doszła do skutku, wyciągam wnioski i działam dalej. Z jeszcze większą energią, pozytywnym nastawieniem i doświadczeniem, które pomógł mi podnieść poprzedni klient.

Piszę o tym, ponieważ w kontekście wpisu Artura jakoś ciężko mi wprowadzić w życie noworoczne postanowienia. Zamiast tego znalazłem dawno temu substytut, czyli bardzo pozytywne nastawienie – niepoprawnego optymisty. PRZECIEŻ TO SIĘ MUSI UDAĆ!:). Niezależnie czy jest to sprzedaż, nauka języków, programowania, przygotowanie do długiej wyprawy wakacyjnej – zawsze próbuję stworzyć choćby zalążek pasji w wykonywanych długoterminowo czynnościach. Przynosi bardzo dobre efekty – zdecydowanie lepsze niż (w moim przypadku) niedziałające postanowienia zmiany:)

podziel się ze znajomymi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *