społeczności web20 i inne

W ciągu ostatnich kilku miesięcy można zaobserwować wysyp serwisów internetowych – hucznie nazywanych web2.0 i temu podobnych. Każdy jest najlepszy, najwspanialszy. Oczywiście każdy umożliwia użytkownikowi pełną interakcję, zarządzanie treścią oraz wyglądem strony internetowej. Większość to oczywiście wszelakiego rodzaju społeczności. klasowe, religijne, komunikatorowe, subkulturowe (chociaż te niektóre jakoś wolniej się integrują). Niedługo (chyba że już jest, a ja nie znalazłem) pojawi się portal społecznościowy matek pracujących, sprzątaczek dwu etatowych, czy też księży-ojców. Powoli czuję jakiś przesyt. Na ilu takich serwisach może się przeciętny „Kowalski” zarejestrować? 2-5? Ile z nich jest w stanie systematycznie odwiedzać i dodawać nową zawartość? Nasz kraj słynie z palenia słomy i coś czuję, że w niedługim czasie zacznie sporo tego typu stron padać. Jak na razie same te serwisy kopią sobie dołki. Grono, nasza-klasa, generacja co rusz, to mają problemy z wydajnością serwerów – nie ma nic gorszego w marketingu, jak oferowanie usługi, która jest niedostępna. Ile razy można próbować się logować bez rezultatu? Ja już powoli zaczynam się wypisywać. Zostawię sobie z dwie ulubione społeczności i tam pozostanę. Więcej mi nie potrzeba.

podziel się ze znajomymi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *