piszę do Ciebie, ponieważ…

Nasza rzeczywistość w ciągu ostatnich kilku lat uległa sporym zmianom, unowocześnieniom. Zwykłe życie i funkcjonowanie stało się zdecydowanie bardziej cyfrowe – coraz częściej zamiast w minutach, sekundach liczone w pikselach, kilobajtach i szybkości transferu. Obok świata realnego i tradycyjnego kontaktu z ludźmi funkcjonuje dość mocno wirtualny. Przyjęliśmy tą rzeczywistość i wymieniliśmy normalną rozmowę z człowiekiem oko w oko na telefon, literki wklepywane w sms, mail, komunikator. Stały się normalnymi używanymi na co dzień kanałami do przekazywania informacji. Jest to niewątpliwie wygodna i szybka forma. Niestety ma też swoje minusy. Suche wyrazy zapisywane jako ciąg znaków w formie elektronicznej nie oddają w pełni obcowania z człowiekiem, są tylko informacją, pozbawioną emocji, spojrzenia, gestykulacji.
Ludzie do siebie piszą i zawsze pisać będą. Zmienia się tylko narzędzie. Kiedyś gęsie pióro i kałamarz, później ołówek, długopis czy kultowy gelpen… teraz klawiatura. Pisząc na komputerze, pozbawiamy się wyrażania cząstki siebie. Wysyłamy tekst poprawiony przez korektor programu pocztowego, z zestandaryzowaną stopką, taką samą dla każdego. Emocje zastępowane są emotkami. W tradycyjnym liście, na kratce papieru trzeba było się więcej napracować, żeby wyrazić nastrój, wrażenia. Wymagało to większej staranności w tworzeniu. Pamiętam uczucie, gdy z niecierpliwością rozrywałem kopertę listu i chłonąłem każde słowo przelane na papier. Było w tym coś magicznego, niezwykłego. Czegoś, co próżno szukać w mailu.

Mimo że życie i sposoby komunikacji uległy sporej ewolucji, zachowania ludzi niestety zostały niezmienne…. Ostatnio coraz bardziej irytuje mnie zwrot: „… piszę do Ciebie, ponieważ …”. Rozumiem, że czas nas goni, ale nie jestem w stanie zaakceptować okazyjnego odświeżania znajomości dla interesów.Jednymi z lepszych przykładów są społeczności i znajomości na naszej-klasie. Okazuje się, że mam niezliczenie wielu znajomych, w większości niestety takich, których nie widziałem odco najmniej kilku lat i o których nie mam zielonego pojęcia. Zwykle też Ci znajomi odzywają się przy okazji jakiegoś „interesu” albo potrzeby pomocy. „Przemek? Dalej pracujesz w komputerkach? Potrzebowałbym jakiegoś składaka – tani i dobry”. Taaa, i jeszcze, żeby był super, hiper nowoczesny, za pół darmo, a ja mam dziękować, że ten Ktoś zainteresował się moją pomocą. Wolę sprzedać w tym czasie kilka palet dysków twardych albo pamięci do konkretnego klienta, a anonimową znajomość pozostawić w formie nieskonsumowanej.

Oczywiście Prawdziwym Znajomym i Przyjaciołom pomogę – ale oni dobrze o tym wiedzą. Tymczasem proponuję każdemu czasem zamknąć na chwilę program pocztowy, odłożyć smsy na bok i umówić się ze znajomymi do kina, na piwo, albo po prostu na zwykłe pogaduchy:)

podziel się ze znajomymi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *