nigdy nie wiesz czym zaskoczy Cię Poczta Polska

Regularnie korzystam z usług naszego narodowego operatora pocztowego, czyli Poczty Polskiej. Z zamiłowaniem odbieram i nadaję listy, paczki i inne cudeńka. Od dawna też rośnie we mnie wewnętrzna frustracja na temat organizacji pracy w tymże przybytku…

poczta-polska

W zasadzie na wstępie powinienem napisać o jednym pozytywie, który mnie na poczcie spotyka (TAK! cała reszta wpisu będzie narzekaniem). Otóż na przestrzeni ostatnich 10-12 lat zdecydowanie poprawił się czas obsługi „petenta”. Kiedyś zdarzało mi się stać w godzinnych kolejkach. Obecnie rekordem było w okolicy 30 minut. To co Panie(-i – nie mam bladego pojęcia kto tym rządzi i nie chcę wiedzieć) Prezesie poczty? Świętujemy? Niekoniecznie…

Poczta Polska, czyli co mnie wkurza!?

AWIZO – nie ma nic bardziej denerwującego, niż kolejne awizo w skrzynce. Nie ważne, że to tylko koperta bąbelkowa, która spokojnie zmieściłaby się w skrzynce (wsunięta przez przednią szczelinę). Nie ważne, że to jakieś czasopismo bez nadania poleconego. Nie ważne, że na awizo zaznaczona jest DUŻA PACZKA, która następnie okazuje się w/w kopertą (głupi tarabaniłem się samochodem pod urząd). Ktoś może powiedzieć, że w przypadku listów poleconych można zlecić na poczcie, żeby listonosz zostawiał w skrzynce takowy. Tutaj akurat chciałbym wiedzieć co za typ (czytaj: urząd) bardzo chce potwierdzenia dostarczenia listu.

POWTÓRNE AWIZO – wyżej powiedziałem, że nie ma nic bardziej denerwującego niż awizo. Skłamałem. Jest. To powtórne awizo. Tym razem to już dokument drukowany. Listonosz od razu wie kogo nie zastanie w domu i sobie takowe drukuje. Dzisiaj dla przykładu dostałem dwa powtórne awiza na małą przesyłkę, którą odebrałem wczoraj. Niby nic takiego – pomyłka. Dobrze, że miałem jeszcze kopertę z przesyłki i mogłem porównać numer nadania. Gdyby nie wyeliminowanie tego duplikatu pewnie zaliczyłbym bezcelową wycieczkę do urzędu w celu odstania swojej kolejki, denerwowania się przy okienku i na do widzenia otrzymania informacji w stylu „no przecież Pan już to odebrał”.

PACZKA TYLKO NA POCZCIE – niezależnie czy jestem w domu czy nie – awizo dostaję zawsze. Raz nawet udało mi się złapać listonosza na tym, jak je wrzucał. Oczywiście, że nie zadzwonił do domu. Nawet paczki (po raz kolejny niewielka koperta bąbelkowa) nie miał przy sobie. Po co? Rozumiem, że niewiele zarabia, ale to nie znaczy, że ma olewać swoją pracę. Reklamacje składane w urzędzie nie działają.

KOLEJKI – wiem, że na początku wpisu chwaliłem skrócenie czasu oczekiwania. Ale czy naprawdę na 5 otwartych okienek tylko do jednego może ustawiać się kolejka? Czy tylko w tym jednym okienku siedzi super wyszkolona PANI WYDAJĄCA PACZKI? Może trzeba opanować specjalistyczny sposób uderzania pieczątką? Przyjmowania podpisu? Nie pojmuję tego. Na wielu pocztach są systemy numerkowe – nie można tego inteligentniej wykorzystać?

CZASY PRLu – się już skończyły. Generalizuję, ale spora część pracowników pamięta czasy głębokiego PRLu i tak traktuje ludzi przychodzących załatwić swoje sprawy. Rozumiem, że przychodzą chamy, którzy kłócą się o każdą głupotę. Zdarza się jednak, że te kłótnie są zdecydowanie usprawiedliwione. Praca, to praca. Nie rozumiem, że długoterminowo komuś się „nie chce” – to po co tam pracuje?

W międzyczasie pragnę zaznaczyć, że do mniejszej części pracowników Poczty Polskiej mam bardzo duży szacunek. Znam listonoszy, którzy zaginają z ciężkimi torbami, sorterów (nie wiem czy tak się nazywa to stanowisko), którzy po nocach przewalają tysiące listów na sortowniach – jednak zachowują przy tym pozytywne nastawienie i uśmiech. Jeśli po raz n-ty Pani w okienku na mnie warczy, to ja też warczę. Jeśli się uśmiecha, to mam anielską cierpliwość i mogę nawet 20 minut tłumaczyć o co mi chodzi i dlaczego tak, a nie inaczej chcę zrealizować jakieś tam nadanie listu.

BRAK ZROZUMIENIA – jakiś czas temu miałem przypadek, że ktoś nadał do mnie paczkę wpisując zamiast imienia i nazwiska adres strony internetowej. Paczka była fajna, za co już podziękowałem. Niestety „Pani w okienku” miała problem. Na dowodzie osobistym inny adres zameldowania, brak nazwiska. Co zrobić? Jak żyć? I pewnie nie wydałaby mi paczki, gdyby nie druga paczka (i awizo) w tym samym czasie już z nazwiskiem. Problem i tak był. Musiałem się nasłuchać, że nadawca tak nie powinien, itp. A co ja mam do nadawcy? Kiedyś sam do siebie powysyłam paczki z dziwnymi nazwami odbiorcy – jakiś chamski tekst, niecenzuralny, etc – ciekawe jakie wtedy będą reakcje na poczcie, gdy przyjdę po odbiór paczki?

Poczta Polska – tips & tricks

ODBIERANIE PACZKI – jeśli o godzinie 14:00 pojawi się awizo podczas obecności w domu można spokojnie iść do urzędu Poczty Polskiej i wykłócić się o paczkę. Ona tam jest. Listonosz jej nie zabrał. Zdarza się potrzeba dyskusji z naczelnikiem/kierownikiem. Zdarza się postraszenie Policją, że ktoś w urzędzie ukradł paczkę, skoro nie chcą jej wydać (oczywiście, że trzeba zaznaczyć, że jest bardzo cenna). Na 5 przypadków 4 załatwione sukcesem. Niestety grzeczne prośby w żadnym przypadku nie pomagały i trzeba było przejść do głośno-czynu. Raz za to tłum „kolejkowiczów” buczeniem wywarł presję na pracownikach poczty – blokowałem kolejkę przecież – z winy „Pani w okienku”.

STANIE W KOLEJCE – tutaj prosta metoda. Trzeba wziąć numerek, policzyć 5 min na każdą osobę w kolejce i iść załatwić inną sprawę w tej samej czasie. Ewentualnie dobra gra na komórce lub tablecie będzie rozwiązaniem:)

Na pocztę nie ma rady

Jaką mnie Panie Ustawodawco (czy kto tam tym bałaganem dowodzi) stworzyłeś, taką mnie masz. Ten urząd się już nie zmieni. Dodawanie kolejnych absurdalnych „usług” nie pomoże. Ludzie coraz mniej wysyłają listów (a od 2013 roku i faktur drukowanych nie będzie trzeba), więc będzie coraz gorzej. Z „taką” jakością obsługi i metodami działania ludzie chętniej będą omijać placówki PP. Na razie Pocztę Polską utrzymują państwo, renciści i emeryci otrzymujący swoje pieniądze od listonosza oraz przedsiębiorcy. Ci ostatni coraz mniej są zobligowani do korzystania, starsi ludzie regularnie przenoszą się do banków, a i państwo któregoś dnia powie stop. Szkoda, bo alternatywa niewielka… (z całym szacunkiem dla konkurencji rynkowej)

podziel się ze znajomymi

5 comments for “nigdy nie wiesz czym zaskoczy Cię Poczta Polska

  1. środa, 7 Listopad, 2012 at 0:17

    Jest rada na listonosza cichaczem podrzucającego aviza. Brutalna, bo brutalna, ale skuteczna :) Działa tylko i wyłącznie skarga do centrali. Nie ma co się wykłócać z samym listonoszem czy nawet z kierownikiem poczty. Wystarczy jeden mail do centrali i nawet jeśli odpiszą Ci, że sprawdzili i nic takiego nie miało miejsca, to listonosz zacznie Ci w zębach wszystko przynosić. Sprawdzone nie tylko przeze mnie :)

  2. środa, 7 Listopad, 2012 at 8:13

    Przyjemnie sie czyta. ;) Znaczy się że człowiek nie spotkał się z jednoskowym przypadkiem. Temat awiza przeszedłem boleśnie bo dotyczył sprawy urzędowej w której obowiązują terminy.

    Pierwszego awiza nie wrzucają w ogóle. Głownie dlatego że doręczyciel powinien wypisać sam i tego nie robi. Drugie drukują z automatu na poczcie więc zwykle już łaskawie wrzuci do skrzynki. Czyli masz 2-3 dni na reakcje.
    Ale na przykład w moim przypadku awiza z sądów nie dostaje w ogóle, ani pierwszego ani powtórnego.

    Pomaga zakolegowanie się na poczcie, awiza nie ma ale Pani mówi „O są do pana jeszcze dwa listy polecone.” Niestety w przypadku instytucji państwowych będziemy skazani na PP jeszcze przez długi czas.

    Dzieki Daria za podpowiedź. Spróbuje na samą górę,

  3. cozaróżnica
    wtorek, 18 Marzec, 2014 at 21:48

    Jako listonosz (spoko, ja również nienawidzę poczty) odpowiem tak: polecony (czy to koperta bąbelkowa czy nie) można wrzucić do skrzynki na pisemne polecenie adresata, tylko gdy ów list jest bez potwierdzenia odbioru – paczka zaś (czy duża czy mała) podpisu wymaga, także rację masz tylko z tą gazetą; awizo powtórne nie jest drukowane przez listonosza i nie od razu i z góry, tylko automatycznie z systemu, tydzień po pierwszym awizowaniu przesyłki i po nie odebraniu jej w ciągu tego tygodnia (to takie przypomnienie dla idiotów, którym się nie chce ruszyć dupy na pocztę); listonosz, który wrzuca awizo nawet nie dzwoniąc do klienta powinien dostać w mordę; nie znam sytuacji na okienkach; PRL wciąż trwa na Poczcie i ma się świetnie; co do braku zrozumienia – dziwisz się, że kobita nie chciała wydać chuj wi komu czyjejś paczki? Równie dobrze mógłbyś przyjść z jakimś znalezionym na ulicy awizo do emerytury Jana Kowalskiego – i co, mają ci ją wydać, bo masz awizo? Po to wymyślono adresy i dowody osobiste, by przesyłki trafiały do adresata, a nie byle kogo; skąd w ogóle pomysł, że skoro dostałeś awizo o godz. 14 to paczka jest na poczcie, a listonosz jej nie zabrał? Równie dobrze twoja paczka może leżeć w samochodzie listonosza, który w dalszym ciągu kursuje po rejonie, a na pocztę (wraz z twoją paczką) wróci dopiero za godzinę, dwie albo później, tj. aż skończy rejon. Jeśli poszedłeś na pocztę, wykłócałeś się i rzeczywiście dostałeś swoją paczkę, to pewnie w trakcie twoich kłótni listonosz zdążył wrócić na pocztę. Jeśli zaś rzeczywiście nie wziął jej ze sobą, to godzina o której dostałeś awizo nie ma żadnego znaczenia. Jak dostaniesz awizo o 13 to paczki na poczcie nie będzie, a jak o 14 to już tak? Jeśli jej nie wziął, to ona tam jest od samego rana. W sumie, jak się czyta wasze komentarze, to można się uśmiać. „Robert” pisze, że „pierwszego awiza nie wrzucają w ogóle” – trafiasz na wyjątkowych opierdalaczy. Co do 2-3 dni na reakcję na awizo powtórne, to na owej awizacji piszę jasno i wyraźnie, że dostajesz kolejne 7 dni na odbiór przesyłki. 7 dni po 1 awizo i kolejne 7 dni po awizacji powtórnej, razem 2 tygodnie. „Daria” z kolei straszy skargą do centrali, a zdanie „listonosz zacznie ci w zębach wszystko przynosić” rozbawiło mnie do łez. Poczta ma kilkadziesiąt tysięcy listonoszy i gdyby miała wyciągać konsekwencję ze składanych przez was skarg, to nie zajmowałaby się niczym innym. Obsługuję 700 domów, czyli z grubsza 2, 5 tysiąca osób – niezadowolenie części z nich jest normą, bo nie sposób wszystkich zadowolić. Nikt nic nie robi sobie z waszych skarg. Co najwyżej kierowniczka przekaże mi uwagę słowną, która przecież nie ma żadnej wartości. Kiedyś pracował u nas jakiś kryminalista, który zakopywał listy w lesie – skargi całego rejonu nie przyniosły żadnego efektu. Wywalili go dopiero jak wziął sobie czyjąś emeryturę. Heh, w „zębach przynosić” – powiem kolegom w pracy.

  4. Przemyslaw Jurgiel-Zyla
    wtorek, 18 Marzec, 2014 at 22:02

    z całym szacunkiem ‚anonimie’ – przeczytaj jeszcze raz wpis, później swoją wypowiedź i wyciągnij wnioski. opisałem konkretne przypadki, które mają się nijak do Twojego wywodu.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *