najlepiej się śmiać z siebie:)

Stirlitz spacerując po berlińskich ulicach, ujrzał grupę smagłolicych mężczyzn
z bujnymi ciemnymi brodami i w turbanach na głowach.
– Turyści – pomyślał Stirlitz.

***

Andrzej Lepper i jego kierowca jeździli przez wiele dni po Polsce. Pewnej nocy przed limuzynę wyskoczyła im świnia. Nie przeżyła tego spotkania. Lepper widząc co się stało, kazał kierowcy iść wytłumaczyć wszystko właścicielowi i powiedzieć, że wszelkie straty zostaną zrekompensowane.
Kierowca wrócił dopiero po godzinie z cygarem w zębach, butelką wina w ręce i w poszarpanym ubraniu.
– Mój Boże, co ci się stało? – pyta Lepper.
– No cóż, rolnik dał mi wino, jego żona obiad, a ich 19 letnia córka chwile szalonej, niezapomnianej rozkoszy.
– Cóżeś ty im powiedział?
– Że jestem kierowcą Andrzeja Leppera i właśnie zabiłem świnię.

***

Niedźwiedź mówi:
– Jak ja zaryczę to wszystkie zwierzęta w lesie uciekają.
Na to lew:
– Jak ja zaryczę to wszystkie zwierzęta ze stepu uciekają.
Na to kurczak
– A jak ja kichnę to cały świat robi w gacie.

***

Idzie pewien Arab z żoną po pustyni, mąż oczywiście siedzi na wielbłądzie, a żona dźwiga za nim toboły. Maszerują tak dobre 2 tygodnie i w pewnej chwili mąż mówi do żony:
– Żono ty moja, idź do domu i przynieś mi linijkę i ołówek.
– Ależ mężu… Po co ci to? Do domu jest 2 tygodnie drogi.
– Nie dyskutuj ze mną. Idź do domu po to, o co prosiłem.
Żona posłusznie powędrowała do domu, a po 4 tygodniach w końcu dotarła do męża i mówi:
– Tu masz, mężu mój, ołówek i linijkę, o które mnie prosiłeś.
– Dobrze, a teraz, żono moja, narysuj mi na plecach szachownicę.
– Szachownicę? Ale po co?
– Nie dyskutuj, tylko rysuj.
Żona znów posłusznie narysowała na jego plecach szachownicę i mąż ponownie powiedział:
– Bardzo dobrze. A teraz podrap mnie w B7.

***

Zbliżają się urodziny kolegi celnika – dwaj jego kumple zastanawiają się nad prezentem:
– Może 50-calowego płaskiego Soniaka i kino domowe?
– Eeee, już ma takich kilka, nawet w kuchni i garażu…
– To może Merolka S-ke albo Beemke??
– Bez sensu! Jego żona i dzieciaki jezdżą takimi już od dawna!
– No to w takim razie… Wiem! Zostawmy go samego na zmianie w dniu urodzin!
– No kurwa, bez przesady!

***

Zepsuł się autobus wycieczkowy, kierowca wychodzi i widzi w gospodarstwie koło drogi jakiegoś faceta. Podchodzi do płotu i krzyczy:
– Panie, pomóż. Autobus mi sie zepsuł, a ja Żydów do Oświęcimia wiozę!
– Ja nic nie poradzę – tylko małego grilla mam.

podziel się ze znajomymi

Post navigation

9 comments for “najlepiej się śmiać z siebie:)

  1. Radi
    czwartek, 30 Marzec, 2006 at 9:50

    Teściowa chciała sprawdzić zięciów czy ją w ogóle lubią. Postanowiła że wskoczy do studni i będzie udawała że się topi. Przygotowała sobie wszystko w studni (jak wskakiwała trzymała się liny).
    Przyjechał pierwszy zięć no to teściowa buch do studni. Zięciu podbiega, patrzy, teściowa. Wyciąga ją ze studni i odnosi do domu. Rano budzi się, widzi przed domem maluch z napisem „od teściowej dla zięcia”.
    Przyjechał drugi zięć, teściowa ten sam numer. Zięć ją ratuje. Rano wstaje a tam polonez!? z napisem „od teściowej dla zięcia”
    Przyjechał trzeci zięć. Teściowa stary numer. Zięć podbiega do studni odcina linę na której wisiała teściowa. Teściowa się topi. Zięć rano wstaje a tam MERCEDES z napisem „dla kochanego zięcia TEŚĆ”

  2. Patryk
    piątek, 7 Kwiecień, 2006 at 13:14

    Inżynierowie: mechanik, chemik i informatyk jadą jednym samochodem. Nagle silnik prycha, buczy, silnik gaśnie, auto staje.
    – To coś z silnikiem – mówi mechanik.
    – Myślę, że paliwo jest złej jakosci – stwierdza chemik.
    – Wysiądźmy i wsiądźmy, może to pomoże – mówi informatyk.

  3. Patryk
    piątek, 7 Kwiecień, 2006 at 13:15

    Napis na grobie informatyka:
    „kowalski.zip”

  4. Patryk
    piątek, 7 Kwiecień, 2006 at 13:17

    Stary wędkarz postanowił połowić trochę pod lodem. Wybrał się więc na zamarznięte jezioro, wyciął przerębel, zarzucił wędkę i czeka. Mija godzina, dwie, żadnego brania. Zmarzł na kość, już miał wracać do domu gdy zauważył młodego chłopaka, który wybrał stanowisko obok. Wyciął przerębel, zarzucił wędkę i wyciągnął piękną sztukę. Po kilku minutach następną, i następną…
    – Słuchaj, jak ty to robisz? – zapytał zaskoczony weteran – ja tu cały dzień siedzę i nic nie złapałem, a ty w kwadrans wyciągnąłeś 3 piękne sztuki.
    – Uoaki ucha yc euue.
    – Co powiedziałeś?
    – Uoaki ucha yc euue.
    – Nic nie rozumiem chłopcze, powiedz to powoli.
    Chłopak zniecierpliwiony wypluł coś na rękę i powiedział:
    – Robaki muszą być ciepłe…

  5. Patryk
    piątek, 7 Kwiecień, 2006 at 13:21

    Dwaj koledzy piją w restauracji piwo. W pewnej chwili jeden z nich stwierdza:
    – Moja teściowa to straszna piła!
    – Ja czegoś takiego nie mogę powiedzieć o mojej teściowej. Piły zazwyczaj mają zęby…

  6. Patryk
    piątek, 7 Kwiecień, 2006 at 13:28

    – Ahoj baco co robicie??
    – A hoj was to obchodzi!!

  7. Justa
    niedziela, 9 Kwiecień, 2006 at 19:06

    A teraz trochę o prawnikach – bo się znów nasłuchałam.

    Facet spotyka kolegę idącego o kulach i pyta:
    ? Co ci się stało?
    ? Miałem wypadek samochodowy…
    ? I co, nie możesz chodzić bez kul?
    ? Właściwie to nie wiem, mój lekarz mówi, że mogę, ale adwokat, że nie

    ***********************************************************

    Bóg stworzył jasność, diabeł ciemność, Bóg stworzył słońce, diabeł deszcz, Bóg stworzył adwokata ? diabeł się zamyślił… i stworzył jeszcze jednego.

    ***********************************************************

    Do piekła trafił wybitny inżynier. Nie czekając długo ów inżynier zaczął usprawniać życie w piekle… zamontował ruchome schody, klimatyzacje, jacuzzi dla diabłów żeby juz nie leżeli w smole, lodówkę na chłodzenie drinków i mnóstwo innych przydatnych rzeczy. Sytuacje te dostrzegł Bóg i ponieważ poczuł odrobinę zazdrości wezwał diabla do siebie. Diabeł przybył do nieba i obydwoje zaczynają rozmawiać:
    B: TY… diabeł .. słuchaj… ten inżynier to u nas powinien być
    D: nie prawda. jest u nas to go nie oddamy
    B: ty.. diabeł.. oddawaj inżyniera!!
    dl a nie oddam
    B: diabeł bo pójdę do sadu!!!!
    d: hehehe… a ciekawe skąd weźmiesz adwokatów

  8. Justa
    niedziela, 9 Kwiecień, 2006 at 19:08

    Żona do męża:
    – Popatrz kochanie, reklama nie kłamie! Po wypraniu rzeczywiście twoja koszula jest śnieżnobiała!
    – Wołałem, jak była w kratkę!

  9. Justa
    niedziela, 9 Kwiecień, 2006 at 19:08

    A to tak trochę o nasze władzy ….

    Uroczysta kolacja w pałacu królowej. W pewnym momencie ktoś wznosi toast za zdrowie królowej. Wszyscy wstają, tylko Kaczyński nie. Ktoś go szturcha, szepcąc „panie Lechu, trzeba wstać gdy jest toast za zdrowie królowej” Na co Kaczyński: „No przecież już od pół godziny stoję!”

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *