microsoft vs. yahoo

Na początku lutego przez świat mediów i Internetu lotem błyskawicy przebiegła wiadomość o chęci przejęcia firmy Yahoo przez koncern Microsoft. Jednym z pierwszych piszących o tym był blog NETTO, później już posypała się lawina. Utarczki pomiędzy Microsoftem, a Yahoo trwały (niektórzy twierdzą, że bardzo intensywnie dalej trwają) ponad dwa tygodnie. Antyweb zastanawiał się nad tym czy oby na pewno ta oferta jest dobra dla Yahoo i czym będzie skutkować (połączenie byłoby jedyną sensowną alternatywą i konkurencją dla Google).

Osobiście uważam, że tonący brzytwy się chwyta i wysokość oferty giganta z Redmont była mocno przesadzona – Microsoft dawno temu zaspał w walce o Internautów. Czy teraz to odbuduje? Nawet mając „na dzień dobry” 1/3 rynku byłby na pozycji wiele gorszej niż sam udział w tym torcie. Problemem jest też przyzwyczajenie przeciętnego Kowalskiego do usług Google. Co z tego, że ktoś ma lepiej, więcej i wygodniej. Trzeba się tego od nowa nauczyć, powiedzieć o tym rodzinie, znajomym. A to problemy. W obecnej pogoni ciężko zmienia się od lat wypracowane nawyki.

W międzyczasie walki Google nie spało, tylko walczyło o swoje. OSNews opisywało obawy potentata wyszukiwarek. Również interaktywnie.com pisało o krzyku podniesionym przez Google. Chwilowo sprawa ucichła, Microsoft co rusz wysyła komunikaty prasowe o chęci współpracy, Google pewnie też coś kombinuje, a Yahoo uruchamia kolejne nowe serwisy – o czym donosi niestrudzenie Antyweb.

Na koniec pozostaje wierzyć, że Microsoft i tak chce walczyć o użytkowników. Sam Bill Gates wtrącił swoje pięć groszy. Zapewnił, że MS jest na tyle silny, że i bez pomocy Yahoo będzie bardzo silnym konkurentem dla Google. Pożyjemy, zobaczymy. Jeśli Microsoft ma zamiar zaoferować coś na poziomie AOLu w Polsce, to pozostaje mi życzyć mu bardzo dużo szczęścia, a samemu zapomnieć o temacie:).

podziel się ze znajomymi

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *