jak cinema city wyleczyło mnie z kupowania tam przekąsek

Będąc w kinie (tutaj case cinema city) spora część ludzi kupuje tam coś „na ząb”. Jak nie popcorn, to cola czy też jakieś orzeszki. Niektórzy po tajniaku wnoszą swoje jedzenie ukryte w torbie lub plecaku.

My (ja i Luiza) w Cinema City postanowiliśmy być wzrowymi konsumentami i zaopatrzyliśmy się w ichniejszym barze. W jakiś napój i orzeszki. Niby standardowy zestaw. Oczywiście, że wybrałem część do chrupania powiększoną. 10zł mała, 15 duża – opakowanie na oko wyglądało minimum dwa razy większe. No właśnie – wyglądało.

Film (taki z wybuchami i dużą ilością S-F) się zaczął, wcinamy orzeszki, a tu zonk – jakoś szybko pojawiło się dno. Po seansie dowiedzieliśmy się dlaczego. Coś strasznie mocno wypchnęło do góry dno opakowania. Niby OK, w chipsach też jest dużo powietrza, jednak niesmak pozostał.

Wpis publikuję ku przestrodze. Nie dość, że mają drogo, to jeszcze kombinują. Mnie się to nie podoba. Następnym razem złamię regulamin kina i po tajniaku przyniosę swój prowiant.

podziel się ze znajomymi

4 comments for “jak cinema city wyleczyło mnie z kupowania tam przekąsek

  1. środa, 10 Październik, 2012 at 21:27

    To fakt, trzeba uważać na tego typu rzeczy. Dlatego np. w sklepach jest obowiązek podawania dodatkowej ceny za kilogram (litr itp) aby klient mógł łatwo porównać cenę różnych opakowań i stwierdzić czy większe jest faktycznie większe i bardziej się opłaca :)

  2. Hubert Mazurek
    niedziela, 29 Czerwiec, 2014 at 12:24

    a od kiedy KINA są od żywienia? co to bar czy restauracja?!? jeśli idziesz do kina się „napchać” żarciem to nie dziwota! to są przekąski a nie obiad czy kolacja! dodanie smaku do filmu a nie odwrotnie, nażarcie się przy okazji filmu! choć i nawet, jak idę do kina przed obiadem to zawsze duży popcorn tak mnie nasyca że po seansie obiad odpada! Pozdrawiam!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *