google-mania

Istnieje wiele teorii spiskowych. Jedne dotyczą polityki, inne dziejów świata, a jeszcze inne sfery duchowej człowieka. Ostatnio przypomniała mi się teoria dotycząca korporacji Google i narzędzi z nią związanych. Sam jako wielki entuzjasta tej wyszukiwarki, zagorzały użytkownik narzędzi dodatkowych potraktowałem tą teorię jako fajny żart, ale osoba która mi to opowiadała i pewnie wielu innych ludzi jest święcie przekonanych o prawdziwości tych słów.
Google udostępnia: wyszukiwarkę, narzędzie do wyświetlania i prezentowania reklam, dokumenty i arkusze kalkulacyjne online, pocztę, pozycjonowanie stron, grupy dyskusyjne i mailingowe, system blogów, album zdjęć i komunikator. To tylko część oferty, z której ja sam korzystam. A ten cały spisek poniżej.
Wyszukiwarka – z racji personalizacji (logowanie do konta gmail), ciasteczek, etc Google wie czego szukasz, gdzie i jak często. Dzięki temu można poniekąd stworzyć profil zainteresowań użytkownika.
Sprzedawanie i kupowanie reklam – żeby móc to robić, to trzeba podać wszystkie swoje dane personalne, łącznie z numerem konta bankowego. Dzięki temu Google wie dość sporo o naszych finansach.
Dokumenty i arkusze – tutaj tworzymy swoje prace. Można oczywiście używać Office Microsoftu, albo OpenOffice, ale w przypadku tych pakietów trzeba dane przechowywać lokalnie – nie zawsze jest to dobre rozwiązanie. Po analizie takich dokumentów Google wie, albo może się dowiedzieć całkiem sporo o nas.
Poczta – maile, wymiana danych, rozmów, komunikacja ze znajomymi. Po analizie wiadomości pocztowych Google wie, albo może się dowiedzieć całkiem sporo o nas.
Grupy dyskusyjne – zwykle na grupach dyskusyjnych piszemy o przekonaniach, polityce lub o swoich zainteresowaniach. Po analizie wiadomości newsowych Google wie, albo może się dowiedzieć całkiem sporo o nas.
Blogi – podobnie, jak w przypadku grup dyskusyjnych.
Wystarczy to wszystko zebrać razem (o ile oczywiście ktoś z większości tych usług korzysta) i można stworzyć bardzo ciekawy, prezentujący wiele informacji profil użytkownika. Oczywiście Google świadczy o polityce prywatności, bezpieczeństwie produktów, etc. Faktycznie jednak, jeśli jakaś uprawniona instytucja rządowa się pod to podepnie to wyjdzie całkiem niezły Wielki Brat. To tyle na temat Google i teorii spiskowych. Ja ich narzędzia lubię i dalej będę czerpać przyjemność z korzystania z takowych.

podziel się ze znajomymi

1 comment for “google-mania

  1. sobota, 10 Listopad, 2007 at 12:55

    dodam, że jedyne co przychodzi mi na myśl o szpiegowaniu userów google, to to, że komu by się chciało inwigilować przeciętnego „Kowalskiego”…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *